gallery/diabelek sypie
gallery/galazka prawa
gallery/fanpage

POLSKA LITERA

gallery/galazka prawa

   

 

Mała Rusałka przysiadła na bukowej gałęzi, tuż nad głowami piknikowiczów. Miała stąd świetny widok i niezłą uciechę. Dwoje dorosłych ludzi podrygiwało zabawnie w dzikim, krzykliwym tańcu, próbując strząsnąć z siebie jakieś niewidzialne łaskotki.

 - Ajajaj!- krzyczał tata, to chichotał nerwowo- Już nie mogę! Przestańcie! Przestańcie!
 - Ojejku, jejku!- wtórowała mu mama, podrygując i wytrzepując coś ze swetra. Dzieci podbiegły do rodziców.
 - Mamo, tato, co się z wami dzieje?!
 - To mrówki! Jest ich okropnie dużo. Ajajaj! Ojejku! Okazało się, że siedzimy na mrowisku! Ajajaj! Jak łaskocze! I gryzą- uh! To te czerwone! Nie wytrzymam!- Cóż było robić? Podczas,  gdy rodzice walczyli z niewidzialnym wrogiem, dzieci musiały wykonać zadanie.
 - Chodźcie - powiedziała Wiola- sprzątniemy nasze śmieci. Pamiętacie, co powiedziała Rusałka Admirał? - Tym razem dzieciom nie trzeba było dwa razy powtarzać. Przeczesali wszystkie krzaki i w mgnieniu oka nastał porządek. I znów zrobiło się pięknie w lesie.
 - Dobra robota! - pochwaliła ich maleńka Rusałka. Nie mogli jej usłyszeć, lecz po zadowolonych minach domyśliła się, że są szczęśliwi. A co z podskakującymi dorosłymi? Rusałka stwierdziła, że już wystarczy. Otrzymali niezłą nauczkę od pracowitych mrówek. Sfrunęła, znalazła wartowniczkę i szepnęła jej parę słów.
 - Kompania, odwrót! - zarządziła wartowniczka i w jednej sekundzie mrowie opuściło nieszczęsnych tancerzy, uformowało się w równe szeregi i na komendę:- "Naprzód marsz!" oddaliło się miarowym krokiem w stronę kopca. Dorośli opadli z nieopisaną ulgą na trawę. Kto by pomyślał, że takie malutkie stworzonka mogą tyle zwojować! Po krótkim odpoczynku, cała rodzinka zebrała się do domu. Po drodze, dzieci opowiedziały swoje przygody, a rodzice kiwali głowami ze zrozumieniem. Od dziś, wspólnie zdecydowali troszczyć się o przyrodę. W końcu pojęli, że i oni są częścią żywego, zielonego świata i jak wiele zależy od nich, by ten świat, w którym żyją, pozostał piękny, dobry i czysty.
 - O, jaki slicny motyjek! - Iwonka pokazała paluszkiem przez otwarte okno samochodu.
 - Do zobaczenia! - zamigotała mała Rusałka i rozpłynęła się w zachodzie słońca.

 

Zamknęłam zeszyt i spojrzałam na dzieci. Henio spał słodko w moich ramionach, Iwonka siedziała w łóżeczku, przytulając misia. Z piętrowego łóżka wychylały się dwie rozczochrane głowy- Marcina, na górze i Kuby, na dole.

 - Ale czy to wydarzyło się naprawdę?- zapytał Marcin.
 - Oczywiście - odpowiedziałam całkiem serio- Nie pamiętacie?
 - Ja nie pamiętam...- ziewnął Kuba.
 - To tylko opowiadanie...- przymnkął oczy Marcin. - Wymyśliłaś je, gdy bawiliśmy się w lesie...
 - A ja widziajam motyjka!- wtrąciła z radością Iwonka. Pogłaskałam ją po jasnych włoskach. - Cieszę się, kochanie. A teraz już śpij. Śnij o motylku, śnij... Dobranoc - zgasiłam światło w pokoju. Pstryk!

 

 

KONIEC­

"Przygoda w lesie"

cz. 5