gallery/diabelek sypie
gallery/galazka prawa
gallery/fanpage

POLSKA LITERA

gallery/galazka prawa

Pośrodku przedziwnej bór-puszczy

drewniany wznosił się gród

strażnikiem na wieży był puszczyk

a w grodzie żył mężny ród

 

Tak mężny, tak dzielny, że wilki

brały swe łapy za pas

niedźwiedź mu zaś na posyłki

po dziki miód pędził w las

 

Ród wyrósł z plemienia Słowian,

krakowskim ludem był zwan

w srebwłosach i złotogłowach

na tronie siedział Krak-pan

 

Mocarz to był niesłychany

dłoń prawą miał niczym głaz

w niej miecz z diamentów ciosany

strach padł na wrogów nie raz

 

Drużyna z nim murem stała

gotowy spinał się łuk

stalowych grotów bez mała

i hymnu krzepkiego huk:

 

"Do boju, do boju, do boju!

Niech zagrzmi wojenny róg!

Do walki! Na łupy czas woju

miecz to najmilszy twój drug!

 

I drugą posiadał Krak stronę

szlachetną, dobrą, jak miód

perłę w złotej koronie

krakowski kochał ją lud

 

Wanda jej było na imię

przeczystej, jak lilii kwiat

z Wisłą się wieść niesie, płynie

w szeroki, nieznany świat:

 

"Przez góry, pola, przez bagna

do morza wartko gnam

wiem, widzę, w borze cud-panna

najpierwsza ze wszystkich dam."

 

Już zewsząd jadą rycerze

na wzgórzu krakowskim gwar

niech panna Wanda wybierze

Wianek- wiktorii znak da!

 

Ruciany wianeczek na skroni

rzuć, Wando, wianeczkiem, rzuć

córa Krakusa się płoni

nuć, że się piosnko ma, nuć...

 

"Nie pójdę ja za nikogo

kto z obcych przybieżył ziem

lecz za tym uśmiechnę się błogo

kto włosy ma, jak ten len

 

Jak len na polach zasiany

kołysze się baju-baj

ten będzie mi ukochany

co wrósł się w nasz żyzny kraj"

 

"Dziewczyna moją być musi!-

Trzasnęła w stół gniewna pięść-

Małżeńską przysięgę wydusisz!

Kraku, jam wróg twój lub zięć!

 

Jam książę niemiecki, Rytygier

potężny władca i mag

harda dziewczyno, dosyć gier

pokłoń się i rzeknij: Tak!"

 

"Nigdy!"- uniosła się ksieni

"Okrutny spotka cię los

gród w smoczą jamę się zmieni

ze strachu utracisz głos!"

 

Przeraził się tłum w komnacie

od tych ognistych, złych słów

"Doradcy, siądźcie, dumajcie

dostatek ci mądrych głów"

 

Strzelił Rytygier złowieszczo

oczami. Czuć siarki woń

co tam uradzą, obwieszczą

nie czekał. Wskoczył na koń

 

Krak nie marnował też czasu

armii zawezwał rój

pszczół, trzmieli z gęstwin lasu

nie straszny nam ten zbój!

 

***

 

Ramię w ramię stają woje

żądeł ostrych błyska rząd

walczmy o grodzisko swoje

przepędzimy gada stąd!

 

Smok już leci chmurą ciemną

domy płoną, szczypie dym

do mnie Kraku, bij się ze mną

niech ten lepszy wiedzie prym

 

Szczęk oręża, wrzawa, płomień

deszcz strzał celnych, głazów, pik

straszny stwór nad głowy zionie

nie pokona smoka nikt

 

Twardy pancerz łuską bity

chroni od ataku go

leży stos wojów zabitych

wojowników mężnych sto

 

Lecz i smok zmęczył się w końcu

obniżył swój ciężki lot

by nie smażyć się na słońcu

schronił się wśród skalnych grot

 

Odtąd codziennie napadał

niepokoił Kraków gród

wszystko co napotkał, zjadał

gdyż przemożny był w nim głód

 

Lała Wanda łzy do Wisły

targał siwą brodę Krak

skończyły się już pomysły

sposobu na zmorę brak

 

A od boru czarny jeździec

pędzi za nim dymu słup

to Rytygier książę, jedzie

jedzie po swój cenny łup

 

Krak zawierać każe wrota

w gotowości staje straż

"Nie dla czarta Wandy cnota

przestąpić próg, ni się waż!"

 

Zaśmiał się na to Rytygier:

"Oddaj Kraku córkę swą

a zatrzymam gwałtu tygiel

przerwę grodu passę złą

 

A więc jednak stawiasz opór

czar milczeniem zwalczyć chcesz

nie pomoże żaden topór

wzgórze obróci się w perz!"

 

Z tymi słowy znikł w czeluści

A tu znowu stukot bram:

"Czy do kniazia ktoś mnie wpuści?

Ja smokowi radę dam!"

 

Popatrzyli na chłopczynę

boso szedł. Choć młodych lat

dziarską miał, wesołą minę

poznali, że z niego chwat

 

Sprowadzono go do kniezia

dano jeść i dano pić

Gdy przy stole z Krakiem siedział

wyłożył jako ma być:

 

"Smoka trzeba wziać sposobem

bo to stwór nieludzkich sił

wstrzymać miecz i ruszyć głowę

Mam tu z sobą siarki pył

 

pikantne musztardy ziarno

dodamy też smoły żar

breję tę lepką i czarną

wlejmy w bulgoczący gar

 

Teraz niech wybierze który

czarną owcę z kniezia stad

nafaszerujemy skóry

paszczur z jadła będzie rad"

 

Pod wieczór poszedł w pieczarę

wprowadził maszkarę w błąd

smok zwąchał niezwykły darek

zaintrygował go swąd

 

Lecz nim pomyślał, już połknął

siarka buchnęła mu w pierś

wpierw uczuł zgagę okropną

że rzek mógłby wypić sześć

 

 

***

 

Więc  wskoczył do Wisły, żłopał

i pił, i pił, tylko pił

lecz owczy w żołądku opał

trawił go, palił do żył

 

Wypił już chyba z pół Wisły

gdy rozległ się wielki trach!

Fontanny wody wytrysły

skończył się pogrom i strach

 

Wisła zabrała poczwarę

radość wybiegła na brzeg

a w pustą smoczą pieczarę

legendy zalążek legł

 

A Wanda już nie musiała

od Niemca uciekać w toń

Lestkową żoną została

i pojechali za błoń

 

Za błoń, za lasy, za pola

aż po Wiślański szczep kres

gdzie zbożne plemię Polan

gdzie gniazdo Orlika jest

 

I tak oto się zjednały

polskie ziemie po wszech czas

Bajdurzy lirnik prastary

szumiący, zaklęty las...

E. Dziedzic

gallery/wanda.0001.znak wodny
Wanda i smok

Wanda i smok