Wszelkie prawa zastrzeżone! Wszystkie teksty, rysunki, zdjęcia oraz wszystkie inne informacje opublikowane na niniejszych stronach podlegają prawom autorskim polskalitera.com Wszelkie kopiowanie, dystrybucja, elektroniczne przetwarzanie oraz przesyłanie zawartości bez zezwolenia autora jest zabronione.
Jak Stasia placek piekła sztuka dla dzieci w dwóch aktach
Osoby:
Narrator
Stasia
Ciasto Drożdżowe
Janek (brat Stasi)
Anulka (narzeczona Janka)
Akt I
Scena I
(Scena. Drzwi dzielące przestrzeń na stronę lewą i prawą. Po lewej stronie, dowolnie urządzonej, stoi Stasia, po prawej, kuchennej, Janek. Stasia próbuje zaglądnąć przez uchylone drzwi. Janek tyłem odwrócony do widowni, ubrany w fartuch, krząta się przy stole z miską i produktami do wyrobu ciasta. Narrator stoi po lewej stronie, z boku, przyglądając się sytuacji)
Narrator: Rwetes w kuchni, zamieszanie... Stasia: (przymykając oczy, z rozkoszą wdychając zapachy z kuchni) Drożdże pachną... (szuka porównania, wpada na pomysł) słodkim beżem! (pociągając nosem, wdycha po kolei zapachy) Cukier... mąka... mleko świeże... (zastanawiając się, z zaciekawieniem w głosie) Cóż tam pichci znowu Janek? (zwracając się do widowni) Janek to mój starszy brat. Starszy o (z naciskiem) dwanaście lat! (skarżąc się) Często mówi do mnie: (naśladując brata) "Mała!" "Ej, przeszkadzasz!", "Czego chciałaś?" Choć go bardzo mocno proszę, (w tym momencie Janek przerywa swoją pracę i podchodzi do drzwi, zatrzaskując je przed Stasią i wraca do pracy) (Stasia wskazując na zatrzaskujące się drzwi) Drzwi zamyka mi przed nosem! (z entuzjazmem) A ja chcę sprawdzić, zobaczyć, co ten słodki zapach znaczy. Pyszna byłaby zabawa! Ach, jestem dziś tak (akcentując sylaby) cie-ka-wa! (zniżając głos, konspiracyjnie) Cichutko uchylę drzwi, przycupnę, jak mała myszka, poznam sekrety braciszka. (chwytając za klamkę, z gotowością) (Janek przykrywa ciasto ściereczką, zdejmuje fartuch i również chwyta za klamkę) Dalej, Stasiu, raz-dwa-trzy! (Janek otwiera z rozmachem drzwi i Stasia wpada na niego) Aua! Narrator: (również zaskoczony) Drzwi szarpnęły, poleciała wprost na Janka... Janek: (zniecierpliwiony) Co jest, Mała? Pędzę teraz do kwiaciarni, a ty... słuchaj... (kiwając palcem, z przestrogą) ani-ani nic nie myszkuj, nie dotykaj, a najlepiej... (stanowczo) szybko zmykaj! Stasia: (z niewinną minką, prosząco) Nie tknę nic, ach, tylko powiedz czy to ciasto jest drożdżowe? Janek: (ułagodzony) Tak, drożdżowe. Dziś na deser (z uczuciem w głosie) dla Anulki. (reflektując się) Dobra, lecę... (w pół kroku odwraca sie jeszcze do Stasi) A ty, Mała, grzeczna bądź z lalką w kąciku gdzieś siądź. (wybiega) Stasia: (patrząc za nim) Jasne, jasne... (uradowana, klaszcząc w dłonie) Poszedł sobie! (kierując się do drzwi) W końcu! Można wejść do środka... (Otwiera drzwi i przechodzi na prawą stronę. Z zachwytem) Ach! Jak kuchnia jasna, słodka! (podchodzi do stołu z ciastem i uchyla ściereczkę) Pod ściereczką leży ciasto... (krzywi się) Trochę dziwne... i oklapło... (z radością, klaszcząc w dłonie) Ale zaraz je urobię! (śmiejąc się) Janek nawet się nie dowie! (ubiera pozostawiony po Janku fartuszek i zabiera się do ugniatania ciasta. Koniec sceny I )
Scena II
(Po kuchennej stronie Stasia ugniatająca ciasto. Narrator z boku, też po prawej stronie. Pod stołem niewidzialna przed widzem postać Ciasta Drożdżowego)
Stasia: Śmieszne ciasto, dosyć lepkie. (zastanawia się) Może mąki trochę dodam... I przydałaby się woda... albo...podleję je mlekiem! (Ciasto Drożdżowe z piskiem wyskakuje spod stołu i szybkim ruchem zabiera placek ugniatany przez Stasię, ucieka na bezpieczną odległość) Ciasto: (zadziornie) A figę z makiem! Chcę być lepkie! Narrator: (podekscytowany) A to ci dopiero Ciasto! Nadyma się i pęcznieje z miski zuchwale wylazło, ze Stasi się śmieje! Stasia: (stanowczo) Natychmiast wracaj! (zachęcająco) Pięknie cię ugniotę. Ciasto: (nadymając się i strojąc miny) Ani mi się śni! Stasia: (słodko namawiając) Ciasto, ciasteczko złote... Ciasto: (grając na nosie) Tirli-firli! Stasia: (tłumacząc) Wracaj do miski, bo pójdziesz na zmarnowanie. Ciasto: (biorąc się pod boki, hardo) Nic mi się nie stanie! Stasia: (macha saszetką z cukrem, namawia) Chodź, cukru waniliowego dostaniesz. Ciasto: (śmiejąc się złośliwie) Jak chcesz ciasta, to masz! (odrywa kawałki placka i rzuca w Stasię) I jeszcze, jeszcze! (dobrze się bawiąc) Ale wyglądasz pociesznie! Stasia: (odpierając atak) Ty drożdżówko nieznośna, uspokój się wreszcie! Ciasto: (hardo) Nie chcę! Stasia: (zrezygnowana) A czego chcesz? Ciasto: (z dumną miną) Powiedzieć wiersz! (śpiewa prowokująco) Stasia-kucharka, co nie zna się na garnkach! (ucieka i śpiewa wierszyk kilkakrotnie, Stasia próbuje je złapać, gonią sie dookoła stołu) Stasia: (ze złością) Oj, zaraz cię złapię i w piecu rozpalę! Ciasto: (hardo) To ja się na złość upiekę w Zakalec! (znów ucieka i śpiewa po kilka razy) Stasia-kucharka, co nie zna się na garnkach! (zatrzymują się po przeciwnych stronach stołu) Stasia: Wskakuj czym prędzej do miski! Ciasto: E... zrobią mi się odciski! Stasia: (kierując się do publiczności, rozkładając ręce) Jak poradzić sobie z tym ciastem, gdy ono ma zdanie własne..?! Ciasto: (starając się zwrócić na siebie uwagę) Złap mnie, złap mnie! (ucieka a Stasia za nim) Narrator: (kręcąc głową) Och, nie! (gestykuluje pokazując kuchnię i bałagan dokoła) Cała kuchnia pochlapana, ciasto ciapie się po sprzętach, Stasia za nim w kółko gania, woła, krzyczy... Stasia: (krzycząc za Ciastem) Popamiętasz! (Ciasto gra na nosie, śmieje się i robi uniki) Narrator: Aż się boję, co to będzie, (spogląda w kierunku lewej strony sceny) bo jeśli nie jestem w błędzie, (jakby kogoś zauważył) jeśli oko mnie nie myli... Janek wraca... (w tym momencie wchodzi Janek z kwiatami) (Narrator podekscytowany dopowiada) W tejże chwili! (Stasia i Ciasto zajęci sobą nie dostrzegają Janka, który maszeruje ku drzwiom do kuchni, otwiera je i osłupiały staje w progu) Ciasto: Stasia-kucharka, co nie zna się na... (urywa zauważając stojącego w progu Janka) (niepewnie, do siebie) O-la-laaa... (Stasia również sie zatrzymuje i ze wstydem spuszcza wzrok) Janek: (rozgniewany) Na łyżki i talerze! Własnym oczom nie wierzę! (Koniec sceny II) Janek: (stanowczo do Stasi) Cóż ten bałagan znaczy? Stasia: (płaczliwie, skarżąc się) To wina krnąbrnego Ciasta! Janek: (zaskoczony) Ciasta? Stasia: (nabierając odwagi, oskarżająco) Tak! Urobić się nie chciało, z miski wyleciało, śmiało mi się w nos, ladaco! (przymilnym tonem, uśmiechając się nieśmiało) Nie złość się, bo nie masz za co... Janek: (stanowczo) Stasiu, basta! (kręcąc głową) To nieładnie, że tak kłamiesz. Podwieczorku nie dostaniesz. Stasia: Ale to jest szczera prawda! (załamując ręce, prosząco) Musisz, musisz mi uwierzyć! Janek: Później zajmę się tą sprawą. (Ogarnia wzrokiem kuchnię) Teraz zrobię, co należy. (Bierze Stasię za rękę i prowadzi do stołu) Chodź, pomożesz mi przy cieście. Stasia: (uradowana) Och, na serio?! Co za szczęście! (przytula brata) Dzięki, Janku! Janek: (udobruchany) Nie ma za co. (Biorąc ciasto i miskę do ręki) Teraz czas się zająć pracą. Narrator: (gestykulując, tłumacząc widzom. W tym czasie Janek i Stasia przygotowują Ciasto do wypieku) Wzięli Ciasto w cztery ręce, krzywi się i sapie w męce, w męce, w mące się ugniata, nie ma siły figli płatać. I choć było tak zadziorne, (Janek wyjmuje blaszkę, wkłada w nią Ciasto i wrzuca do pieca) kiedy Janek wyjął formę, grzecznie do niej się przeniosło, ogrzało się i wnet... wyrosło! (Koniec aktu I, sceny III) Anulka: (rozglądając się, wdychając zapachy) Mmm... Ale coś tu ładnie pachnie! Stasia: (klaszcząc i skacząc, podekscytowana) Niech Anulka prędko zgadnie! Anulka: (z zastanowieniem) Jakiś placek, daję słowo zapachniał mi waniliowo. Ciasto: (skryte pod stołem, piszczy) I... drożdżowo! Anulka: (usłyszawszy) A! Drożdżowe. (Stasia wchodzi pod stół) (Anulka,zwracając się do Janka, z uśmiechem) Tak rozpieszczać mnie nie możesz... Janek: (obejmując ją, czule) Mogę, mogę. Zawsze będę. (Patrzą na siebie, uśmiechają się. Stasia wychodzi spod stołu, prowadząc Ciasto) Stasia: (z dumą) Oto Ciasto- uśmiechnięte, (szturcha lekko Ciasto, które się uśmiecha) rumiane, Janek: (pokazując na Ciasto, z dumą) zahartowane, Ciasto: (dopowiadając) i... schrupane! Anulka: (głaszcząc Ciasto) Jakie pulchne i puszyste! Stasia: (odprowadza Ciasto do stołu, z dumą) To jest przecież oczywiste. Jankowi zawsze wychodzi. (Spuszczając wzrok, rysując stopą po podłodze, zniżając ton. Nikt nie zauważa jak Ciasto, powolutku, po cichutku odchodzi, chichocząc) Tylko siostra psoci, szkodzi... Janek: (wesoło, podchodząc do siostry) Ejże, Stasiu, źle nie było, wszystko dobrze się skonczyło! Dzisiaj, dzięki twej pomocy placek wyrósł nam uroczy! Anulka: (rozglądając się) Gdzie to ciasto, chcę spróbować... (Wszyscy zaczynają się rozglądać. Janek spogląda na Stasię) Janek: (marszcząc brwi) Żarty znowu? Placek chowasz? Stasia: (energicznie zaprzeczając) Nie, nie chowam. Nie minęła nawet chwila, gdy na stół go odłożyłam. (Wszyscy rozglądają się, wzruszają ramionami, kręcą głowami, szukają to tu, to tam, Janek zafrasowany drapie się po głowie) Narrator: (wychodzi na pierwszy plan, zwraca się do widzów, wesoło) Janek drapie się po głowie... Chcecie puentę? To wam powiem. Chyłkiem, bokiem, po kryjomu, wyszło Ciasto (potakuje), wyszło... (zawiesza głos) z domu! (Koniec aktu II, sceny I)
Scena III
(Kuchnia, jak w scenie II, Ciasto schowane pod stołem. Janek i Stasia stoją obok siebie. Narrator obserwuje)
Akt II Scena I (W miejscu kuchni- pokój. Stół i trzy krzesła. Na stole obrus, wazon z kwiatami, dzbanek, po trzy nakrycia przy każdym krześle. W pokoju Stasia i Janek. Do drzwi puka Anulka. Otwiera Janek, witają się. Narrator i Ciasto, jak poprzednio)
POLSKA LITERA
Bajki
Wiersze
Dom
Sklep
Edukacja
Kontakt